Komentarze
Panie Prezesie, czy kryzys, który ogarnia całą europejską gospodarkę, to dla nas zagrożenie, czy szansa rozwojowa?
- Kryzys, o którym mówimy, dotyczy nie tylko Europy. Na naszym kontynencie mocniej dotyka niektórych państw. Na tak sformułowane pytanie nie ma prostej i łatwej odpowiedzi. Zacznę od optymistycznych dla nas przesłanek: kryzys – jakkolwiek dziwnie to może zabrzmieć – może stwarzać szanse na rozwój. Po pierwsze, dlatego, że jesteśmy do niego dobrze przygotowani, a po drugie, sprawdziliśmy się już w warunkach naprawdę bardzo trudnych.
Co jest naszym najlepszym zabezpieczeniem przed kolejną falą kryzysu?
- Zrealizowany przez Grupę LOTOS Program 10+ to dziś nasz najlepszy pakiet antykryzysowy. Wszystkie instalacje i urządzenia pracują na pełnych obrotach, przerabiamy o wiele więcej ropy niż wcześniej i potrafimy sprzedać produkty z tego przerobu. To daje nam o wiele wyższe przychody. Bardzo ważne jest, że sprzedajemy nasze produkty z dobrą marżą – w porównaniu do konkurencji i w tych warunkach rynkowych. W rezultacie potrafimy wygenerować dobre wyniki finansowe. Istotne jest zachowanie płynności finansowej. W razie jej zagrożenia jesteśmy przygotowani do uruchomienia skutecznych działań obniżających koszty oraz zatrzymujących lub przesuwających inwestycje. Tak, jak zrobiliśmy to w 2009 roku. Jesteśmy do tego przygotowani, mamy sprawdzone metody postępowania.
Na jakie plany rozwojowe możemy liczyć w 2012 roku?
- Grupa LOTOS będzie realizować wszystkie programy zapisane w strategii. W sferze działalności operacyjnej oznacza to zakończenie budowy instalacji ksylenów. To nie są wielkie inwestycje w stosunku do skali Programu 10+, ale są one istotne dla struktury produktów i poprawią marżę rafineryjną. W segmencie handlowym będziemy kontynuować program budowy nowego kanału sprzedaży – sieci ekonomicznych stacji paliw Optima. Otwarcie tej sieci w 2011 roku to był strzał w dziesiątkę. Już w pierwszych miesiącach po uruchomieniu sprzedaż paliw na stacjach Optima przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Sądzę, że na koniec 2012 roku liczba stacji sięgnie ok. 100. Będziemy również rozwijać sieć stacji premium. Konsekwentnie rozbudowujemy trading, aby jeszcze lepiej zarabiać na handlu i lepiej plasować nasze produkty na rynkach. Te działania nie wymagają wielkich nakładów inwestycyjnych.
W przeciwieństwie do inwestycji w segmencie poszukiwań i wydobycia ropy naftowej.
- Poszukiwania i wydobycie węglowodorów to nasz główny kierunek ekspansji. Po uruchomieniu produkcji na złożu Yme, co – według zapewnień firmy Talisman, która jest operatorem na Yme, ma nastąpić pod koniec pierwszego półrocza – na pewno będziemy inwestować w poszukiwania kolejnych złóż na norweskim szelfie kontynentalnym. To nie są wielkie wydatki. Nasze inwestycje to normalny rozwój na tych licencjach, które posiadamy. Na Morzu Bałtyckim będziemy prowadzić intensywne działania mające na celu szybkie uruchomienie produkcji na złożu B8. Są one zaplanowane w naszym budżecie, podobnie jak projekty litewskie, prowadzone przez firmę LOTOS Geonafta.
Jeśli mówimy o węglowodorach, a nie tylko o ropie, to znaczy, że w grę wchodzi także gaz?
- To zależy od tego, jak rozwinie się sytuacja na rynku. Dotyczy to nie tylko gazu łupkowego, ale ogólnie upstreamu, więc także konwencjonalnych złóż gazu, takich jak nasze bałtyckie złoża B4 i B6. Wymaga to zaangażowania dużych pieniędzy, chcemy więc poszukiwać partnerów do konkretnych projektów – tak jak robią to Norwegowie. Najpierw jednak musimy te projekty odpowiednio przygotować, aby zainteresować potencjalnych partnerów. Warunkiem uczestniczenia w takim przedsięwzięciu jest bowiem perspektywa zwrotu z zainwestowanych pieniędzy na dobrym poziomie i w odpowiednim czasie.
Panie Prezesie, koniec roku to czas podsumowań. Jakie wydarzenia roku 2011 przyniosły Panu największą satysfakcję, a jakie były w tym roku najtrudniejsze?
- Najtrudniejszym wyzwaniem była niewątpliwie konsolidacja segmentu poszukiwawczo-wydobywczego. Zakończyliśmy w 2011 roku bardzo udaną akwizycję na Litwie, co znacznie poprawiło naszą pozycję biznesową w tym segmencie. Gdy ruszy produkcja na Yme, pozycja ta wzmocni się jeszcze bardziej. Będziemy mogli, o czym już wspominałem, zdefiniować kierunki dalszego dynamicznego rozwoju segmentu. Jednocześnie zwiększona produkcja ropy naftowej i bardziej stabilna sytuacja tego segmentu da nam możliwość uzyskania lepszego wyniku finansowego. Źródłem największej satysfakcji jest bez wątpienia ukończony w tym roku Program 10+. Przeprowadziliśmy wielką inwestycję – największą od lat w Polsce, a w naszej branży jedną z największych w Europie – i zrobiliśmy to wzorcowo. Dokonaliśmy tego w trudnych czasach, a mimo to zmieściliśmy się w zaplanowanym terminie i przy założonych kosztach. Wszystkie instalacje tego programu już pracują i to z wydajnością niekiedy wyższą, niż wynika to z założeń technologicznych. To prawdziwy powód do dumy i satysfakcji dla wszystkich, którzy brali udział w tym wielkim przedsięwzięciu. Dla firmy jest to znakomity pakiet antykryzysowy doskonale wspierający nas w nadchodzących niełatwych czasach, co raz jeszcze podkreślam.
Wspomniał Pan o Litwie i o konsolidacji tamtejszych aktywów z LOTOS-em. Jakie są perspektywy rozwoju tej działalności?
- Skonsolidowany segment wydobywczy będzie dla nas głównym obszarem inwestycji oraz podstawą do ekspansji międzynarodowej. Dzięki akwizycji litewskiej spółki Geonafta, a obecnie LOTOS Geonafta, w znaczący sposób zwiększyliśmy nasze własne wydobycie. Nie jest duże, ale marża w tym segmencie jest istotnym czynnikiem wpływającym pozytywnie na wynik finansowy. Niezwykle ważnym elementem jest także uzyskany, dzięki pomyślnej realizacji tego projektu, kapitał ludzki – potencjał w postaci wiedzy i kompetencji w zakresie wydobycia węglowodorów na lądzie. Obok eksploatacji obecnych złóż będziemy prowadzić na Litwie poszukiwania nowych zasobów węglowodorów. Nie wykluczamy także poszukiwań i eksploatacji złóż niekonwencjonalnych.
Ceny paliw w Polsce są bardzo wysokie. Olej napędowy przewyższył benzynę. Jak dalej może rozwinąć się sytuacja?
- Ceny paliw są rynkowe, czyli zależą od relacji między podażą a popytem. W Polsce zużycie paliw stale rośnie. To efekt wzrostu liczby samochodów poruszających się po drogach oraz dynamicznego rozwoju gospodarki. Czynniki te generują główną część popytu na olej napędowy. Jednak jednym z najważniejszych elementów kształtujących ceny paliw w Polsce jest kurs złotego w relacji do amerykańskiego dolara, bowiem właśnie ta waluta jest podstawą rozliczeń w handlu ropą i paliwami. W Polsce wzrost kursu dolara oznacza zwykle podwyżkę cen paliw, ponieważ krajowe rafinerie muszą zapłacić więcej za importowany surowiec. Trudno przewidzieć, jak będzie dalej rozwijać się sytuacja na rynku, ale na razie złoty jest silny, więc ceny nie powinny rosnąć.
LOTOS jest dostawcą paliw do dużych operatorów na rynku detalicznym.
- To prawda. W listopadzie tego roku Grupa LOTOS podpisała umowę na dostawy paliw z firmą Statoil. Wartość umowy obowiązującej do końca 2013 roku to ponad 9 miliardów złotych. Norweska spółka to nasz dobry partner, z którym współpracujemy na kilku płaszczyznach. W tym roku LOTOS dostarczał też paliwa do sieci Shell, BP Polska i Łukoil. W zakresie dostaw paliw współpracujemy także z Neste. Mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie dalsze ciekawe kontrakty na dostawy produktów naftowych z LOTOS-u.
Rozmawiał Jacek Świderski
Źródło: 30.12.2011, Dziennik Gazeta Prawna
Serwis internetowy Profil Korporacyjny
